piątek, 5 czerwca 2015

Rozdzial 4

!Przeczytajcie notke pod rozdzialem. To wazne!
Szlismy sobie po parku i rozmawialismy na rozne tematy. Bylo jak dawniej.  Kiedy przypomialam sobie o dawnych czasach to mialam lzy w oczach.
"Harry juz za dobrze dla Ciebie. Prosze idz juz sobie,,
Kiedy tak pomyslalam juz na dobre sie rozplakalam.
-Ej,mala, co sie dzieje?-zapytal i mnie przytulil. O dziwo go odzajemnilam.-Prosze powiedz mi.
-Stalo sie to ze  uswiadomilam sobie w koncu ze kocham Cie kocham i nie chce sie z Toba wiecej rozstwac.-pocalowalam go.
 Nagle zobaczylam jakis flesh w krzakach
-Ja pierdziele.-powiedzialam.-W mediach mamy przerabane.-zasmialam sie.
-A jutro mamy wywiad-zaczelismy smiac sie jak glupi.
Nagle Hazz wzial mnie na rece w stylu panny mlodej i zaczal isc prawdopodobnie do domu.
-Jestes glupi.-zasmialam sie.
-Ma sie ten dar...-przerwal mu glos ktorego nienawidze od przedszkola.
-Hazzus!-krzyknela Alison.
-Styles, pusc mnie!-krzyknelam.-Pusc. Wykurwie jej shota na ryj zaraz.
-Ty? Mi? Blagam Cie.-w tym momencie Harry mnie puscil. Zaczelam ja bic po twarzy brzuchu i wszystkim co mozliwe.
  Niektorzy ludzie to nagrywali inni robili zdjecia a inni jeszcze probowali mnie odciagnac od Alison. W koncu Harry przerzucil mnie przez ramie i szlismy do domu.
  Usadzil mnie na kanapie i robil mi kazanie.
-Rozumiesz juz?-zapytal na koncu.
-Tak, tato.-usmiechnelam sie szeroko.
-A sluchalas mnie.-i tu mnie ma.
-Nie. Hahahahhahahah..-on tylko patrzal na mnie jak na idiptke.-Perrie!-krzyknelam wodzac moja idolke.
-Znamy sie?-zapytal usmirchnieta.
-Nie ale ja cie uwielbiam i czekakalam az Zayn cue tu przyprowadzi bo chcialam Cie poznac ale teraz mozesz pomyslec ze jestem kolejna chora psychofanka ktora tylko chce wykorzystac twoja slawe ale ja tak nie zrobie bo taka nie jestem a tak po za tym jestem Claudia.-usmiechnelam sie.
-Um.. Claudia! W koncu zapamietalas moje imie!-krzyknal Zayn.
-W koncu.-zaczelam sie smiac.-Harry!-zawolalam mojego chlopaka.-Gdzie Harry?-zapytalam i zaczelam sie rozgladac.-Harry, kochanie, chodz do mnie. Wyrucham Cie.-Perrie i Zayn zaczeli sie smiac-Hazzus bo dostaniesz taki wpierdziel jak Alison.
-Jestem-wyszedl z kuchni z bananem
-Teraz sie zastanowmy. Co cie tu przywolalo? Ze Cie wyrucham czy to ze dostaniesz wpierdziel?-zasmialam sie
-Chyba To i to.-zasmiala sie Pezz.-Harry wiesz ze twoja dziewczyna jest pierdolnieta.?
-Wiem to od przedszkola.-zasmial sie a ja zaczelam udawac ze placze.
-Harry cos Ty zrobil Claudi?-przyszla i Cher.
-Oni p-powiedzieli z-ze ja jestem p-pierdolnieta.-powiedzialam takim placzliwym glosikiem.
-Kto?
-Harry i Perrie.
-W morde?-zapytala.
-Nie trzeba.-odpowiedziala Pezza.-Moze na przeprosiny pojdziemy razem na zakupy?-zapytala.
-Tak.-ozywilam sie.-Albo nie. Bylam juz na zakupach. Danielle!-krzyknelam
-Co jest?-zapytala kiedy wyszla z kuchni.
-Gdzie sa moje zakupy?-zapytalam
-U Hazzy w pokoju.
-Dlaczego tam sa?-spytalam podejrzanie.
-Nie wiem. Mnie sie nie pytaj.-powiedziala przestraszona.
-Grabisz sobie.
**********
Jeden z moich nakrotszych rozdzialow!;o Mam nadziejr ze wiecej osob bedzie to czytac bo jak nie bedziecie komentowac to usune albo tylko zawiesze bloga. Kocham Was Klaudysia;*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz